23 MARCA 2025 | CHANIA | 24 MIN

Sfakia Sky Marathon

zawody w sercu Madary na Krecie

23 MARCA 2025 | CHANIA | 24 MIN

Sfakia Sky Marathon

zawody w sercu Madary na Krecie

The Sfakia Sky Marathon is a competition held on the last weekend of October in Crete. An extraordinary competition in every respect, but most probably due to the location and route. So let’s try to bring both of these aspects closer.
Crete is the largest of the Greek islands. It has an unusual, elongated shape, almost 300 km long from east to west and a width ranging from 20 to 70 km. It is located at the very southern end of Europe, almost the same distance from Athens and from the coast of Africa (about 300 km in each direction). However, it is only 100 km from the coast of the Peloponnese.

Sfakia Sky Marathon to zawody rozgrywane w ostatni weekend października na Krecie. Zawody niezwykłe pod każdym względem, ale najbardziej pewnie ze względu na miejsce i trasę. Spróbujmy zatem przybliżyć oba te aspekty.
Kreta to największa z greckich wysp. Ma niezwykły, wydłużony kształt, prawie 300 km długości ze wschodu na zachód i szerokość wahającą się od 20 do 70 km. Położona jest na samym południowym krańcu Europy, w prawie tej samej odległości od Aten i od wybrzeża Afryki (około 300 km w każdym kierunku). Niemniej od wybrzeża Peloponezu dzieli ją tylko 100 km.

Kreta jest bardzo turystyczna i… bardzo górzysta. Przy tym dystrybucja obu tych elementów jest niejednorodna. Znakomita większość turystów okupuje północne wybrzeża, z ogromną ilości hoteli, pensjonatów, plaż różnego rodzaju i „autostradą” łączącą wszystkie północne kurorty. W 2024 roku Kretę odwiedziło około 6,5 mln turystów, co jest ponad 10% wzrostem w porównaniu do roku poprzedniego. Podobny wzrost utrzymuje się już kilka lat i nie widać końca tego trendu. Już teraz turystów na Krecie jest za dużo! Największą zmorą są oczywiście wielkie wycieczkowce, z których w jednej chwili wylewa się na miasto (np. Chania) 20 tysięcy ludzi! Jeszcze bardziej niepokojącym zjawiskiem jest ciągle przedłużający się sezon turystyczny. Kiedyś trwał on dokładnie pół roku, od maja do końca października, ostatnio turyści są na Krecie nawet w grudniu i zaczynają przyjeżdżać już w marcu. Ale…

Centralną i południową cześć wyspy wypełniają góry. Są to góry wysokie (2500 m) i niedostępne. Turyści tam nie docierają. W górach jest sucho, a w lecie gorąco, praktycznie nie ma ścieżek, a te które istnieją są koszmarnie trudne technicznie. Dwa największe masywy to Psiloritis w samym centrum i Lefka Ori (Białe Góry) na południowym zachodzie. Właśnie w Lefka Ori rozgrywany jest Sfakia Sky Marathon.

Sfakia Sky Marathon
Przed szczytem Pachnes, Sfakia Sky Marathon 2024

wschód słońca na morzu i niesamowity start z promu

Sfakia Sky to wyjątkowe zawody, już od samego startu. A właściwie jeszcze przed startem. Zbieramy się w miasteczku Chora Sfakion, ale to nie tam zaczyna sie nasz bieg. Punkt startowy – Loutro – to wioska, która nie ma połączenia ze światem żadną asfaltową drogą (ani żadną drogą w ogóle). Można się tam dostać tylko wąską ścieżką wzdłuż brzegu Morza Libijskiego lub promem. Płyniemy zatem promem. Wcześniej, w porcie można jeszcze odebrać numer startowy (choć lepiej zrobić to dzień wcześniej, biuro zawodów jest otwarte również w piątkowy wieczór w Anopoli).26 października w południowej części Krety słońce wschodzi o 7:39, więc kiedy wsiadamy na prom (o 7:30 rano) jest jeszcze dość ciemno. I w trakcie tej krótkiej podróży rodzi się dzień. To tylko 30 minut, ale powoli widzimy, jak robi się coraz jaśniej. Na lewej burcie z całkowitej ciemności wyłania się powoli linia horyzontu gdzieś między morzem a niebem, a jeśli powietrze jest czyste, mamy szansę zobaczyć w oddali Gavdos – najdalej na południe wysuniętą wyspę Europy. Jednak o wiele ciekawiej jest po prawej stronie naszego morskiego wehikułu. Prom płynie wyjątkowo blisko brzegu, początkowo nie widać prawie nic, potem powoli wyłaniają się zarysy lądu, a raczej zarysy gór, wyrastających w tym miejscu wprost z morza. Jest szaro, ale jak tylko pojawia się słońce, kolory dostają wypełnienia. Nie są to jednak żadne odcienie zieleni czy bieli, na tych nadmorskich stokach nic nie rośnie, nie ma tam też żadnych wiosek, ani nawet pojedynczych domów. Jesteśmy na Krecie, dominujący kolor to intensywna czerwień przechodząca w bordo. Widok jest niesamowity, nie tyle może księżycowy (to będzie wyżej i później), co marsjański. Połączenie gołych ścian skalnych z dużą zawartości żelaza i wschodzącego słońca stwarza to niesamowite wrażenie czerwieni. Niesamowite także dlatego, bo częściowo ulotne. Kiedy dobijamy do brzegu w Loutro, nasza lokalna gwiazda jest już nieco wyżej nad horyzontem, robi się całkowicie jasno, a kolory otaczających skał stają bardziej żółto-czerwone niż bordowe.

Wschód słońca w czasie zawodów Sfakia Sky Marathon, 26 października 2024

Loutro – wioska na skraju wyspy

Pojawia się też biel, ponieważ wszystkie domy w Loutro są białe. Wioska położona jest w półkolu nad zatoką osłoniętą od zachodnich wiatrów. Teren wznosi się stromo w górę, więc całość przypomina wielki amfiteatr, z morzem w środku, pasmem plaży wokół i główną ulicą zaraz obok. Ulica to nie jest właściwie najlepsze określenie; wokół plaży rozmieszczone są po prostu tawerny i kawiarnie, przechodzące płynnie jedna w drugą, ale między stolikami jest wystarczająco dużo miejsca żeby przejść albo przebiec. Przebiec, bo jest to także początek naszego trasy.
Prom przypływa do przystani w zachodniej części Loutro. Schodzimy na brzeg, robimy niezbędną rozgrzewkę albo rozmawiamy z kim kto może i… wracamy na prom! Start zawodów Sfakia Sky Marathon (i Sfakia Vertical następnego dnia) odbywa się bowiem dokładnie z promu, a więc z poziomu morza (no, może 1 metr powyżej poziomu morza). Jak łatwo się domyśleć pierwsze 300 jest po płaskim. Biegniemy nieco opustoszałą pod sam koniec sezonu promenadą, wśród zamykających się powoli kafejek, z widokiem na coraz bardziej błękitne Morze Libijskie i małą wysepkę Fanari chroniącą port Loutro od zachodu i myślimy o tym, że to być może jedyny idealnie płaski odcinek naszego biegu. Zaraz za zakrętem w lewo wszystko się zmienia. Zaczyna się pierwszy na trasie podbieg…

Start wprost z promu, Sfakia Sky Marathon 2023

droga w górę: Anopoli, Wąwóz Aradena i Agions Ioanis na horyzoncie

Po zaledwie 300 m biegu opuszczamy Loutro, a dokładniej mówiąc, opuszczamy nadmorski bulwar. Trasa ostro skręca w lewo i zaczyna się wspinać wąskimi uliczkami, które w rzeczywistości są ciągiem schodów, od czasu do czasu przeplatanymi płaskimi odcinkami. Wszystko to trwa jednak tylko chwilę, Loutro to mikroskopijna wioska, mijamy ostatni dom i bramę chroniącą mieszkańców przed inwazją owiec i kóz. Przed nami rozciąga się strome, skaliste zbocze, pozbawione drzew, o żółto-brązowym kolorze, oddzielające wybrzeże wyspy od wnętrza. Z daleka nie widać tam żadnej ścieżki, trudno uwierzyć, że jakoś uda nam się przedostać na drugą stronę. Jednak ścieżka istnieje, wije się wieloma zakrętami – a jak na standardy kreteńskie – jest nawet dość szeroka i wygodna. Na wielu odcinkach jest dobrze zachowaną starożytną kalderimi, czyli drogą kamienną. Kreta miała kiedyś setki kilometrów takich dróg, a w całej Grecji było ich jeszcze więcej.Wbiegamy na wyraźną przełęcz i mamy… asfalt! Zmiana jest niesamowita. Przed nami rozciąga się duża, prawie płaska dolina z wioską Anopoli pośrodku – naszą pierwszą stacją żywieniową (5 km od startu). Dolina jest zaskakująco zielona, ​​pełna drzew, głównie oliwek i owoców. Teraz jest to mała wioska, ale kiedyś było to duże miasto, jedno z najważniejszych na Krecie, z historią sięgającą tysięcy lat.
Sfakia Sky
Madara. Sfakia Sky Marathon 2023

Przez Anopoli przebiegamy tylko przez chwilę, ale warto uświadomić sobie, że dwa kilometry na zachód rozciąga się jeden z najpiękniejszych wąwozów na Krecie – Aradena, z mostem wiszącym nad przepaścią i możliwością skoku na bungee oraz wioską o tej samej nazwie opuszczoną z powodu vendetty. 5 km dalej znajduje się Agios Ioanis – jedna z najbardziej oddalonych od cywilizacji wiosek i świetna baza wypadowa na wycieczki w Góry Białe.

Droga na tym odcinku jest prawie płaska, więc poruszamy się dość szybko. Biegniemy przez sosnowy las, mijamy kolejny punkt żywieniowy zwany Porolango i zaczynają się prawdziwe góry. Na początku mamy wąską, V-kształtną dolinę, która wcina się w strome zbocza. Nadal jest tam sporo drzew, więc czasami można znaleźć trochę cienia. Generalnie jednak ścieżka staje się piekielnie trudna technicznie. Niekończące się serpentyny i kamienie; ogromne ilości kamieni, zarówno ruchomych, uciekających spod stóp z każdym kolejnym krokiem, jak i tych bardziej niebezpiecznych, wrośniętych w ziemię niczym kolumny starożytnych świątyń, przez co każda przeszkoda grozi upadkiem.

Z dna doliny niewiele widać i może to i lepiej, można skupić się na zdobywaniu wysokości (na dystansie 5 km pokonujemy prawie 1000 m w pionie). Możliwe też, że to strome podejście jest głównie po to, aby przygotować się psychicznie do tego, co czeka nas za chwilę, czego w żaden sposób nie da się przewidzieć, gdy ktoś jest tu po raz pierwszy. Teren powoli się wypłaszcza, drzew i krzewów jest coraz mniej, w końcu nie widać nawet roślin. Przed nami rozciąga się ogromny obszar suchego, szarego, kamienistego krajobrazu prosto z Księżyca zwany Madara. Zupełnie wyjątkowe miejsce, niepodobne do niczego w Grecji czy Europie. Bez wątpienia największa atrakcja Sfakia Sky Marathon, główny powód, dla którego tu biegniemy.

czym jest Madara?

Madara to najwyższy, najbardziej niedostępny i najsuchszy obszar Gór Białych (Lefka Ori). Na trasie zawodów to odcinek od około 15 do 35 km, czyli około 20 km długości! Każdy biegacz z pewnością go zauważy, za punktem żywieniowym Agkathopi krajobraz się zmienia. Nie ma już drzew, a wkrótce nie widać w ogóle roślinności. Dominują szare kolory nagich skał, czasami w odcieniach nieco ciemniejszych, aż do niemal głębokiej czerni. To zupełnie wyjątkowe miejsce, niepodobne do żadnych innych gór w Grecji i prawdopodobnie żadnych innych gór w Europie. Księżycowy krajobraz. Trudno powiedzieć, że są to klasycznie skaliste góry jak Alpy, Pireneje czy Tatry w Polsce. Praktycznie nie ma tu pionowych ścian ani ostrych grani. Nie ma też „logicznego” układu szczytów wzdłuż jakichkolwiek wyraźnych linii czy dolin. Generalnie nie ma głębokich dolin, wszystkie szczyty wznoszą się z wysokości około 2000 m i osiągają prawie 2500 m n.p.m. A szczytów powyżej 2000 metrów jest naprawdę sporo, różne źródła podają liczby od ponad 30, przez 55 do 58 (w zależności od tego, jak zdefiniujemy szczyt i jak dokładne są pomiary). Nic więc dziwnego, że wielu obserwatorów mówi o morzu szczytów ciągnącym się aż po horyzont.

Widok ze szczytu Pachnes na wschód

Nasza trasa zmienia nieco charakter. Nie jest już tak stroma, wiele krótkich odcinków prowadzi wręcz w dół, choć generalnie nadal zdobywamy wysokość, a dokładniej, zdobywamy najwyższy szczyt Lefka Ori – Pachnes (2453). Dla bardziej niecierpliwych zawodników może to być trudny czas, zwłaszcza jeśli wciąż zadają sobie pytanie, który to Pachnes? Najwyższy szczyt jest zupełnie niewidoczny przez zdecydowaną większość pierwszej części trasy Sfakia Sky, a gdy w końcu na 1 km przed samym wierzchołkiem Pachnes w końcu się pojawia, wygląda zupełnie niepozornie, ledwo wystając ponad otaczające go „morze szczytów”. Dobrze, że czekają tam wolontariusze z punktu kontrolnego, informujący najmniej zorientowanych zawodników, że to już (21 km trasy). Warto też dodać, że Pachnes jest pierwszym szczytem na naszej trasie, wcześniej były tylko różne trawersy, płaskowyże i przełęcze.
Niech nikt się nie łudzi, że skoro do tej pory było głównie pod górę, to teraz będzie w dół. W drugiej części trasy nie brakuje podbiegów, mamy też drugi szczyt do zdobycia – Mavri Gourgutha (2435), a droga staje się (jeszcze) trudniejsza technicznie.

W punkcie najdalej oddalonym od mety – starej osadzie pasterskiej Katsiveli – czeka nas niespodzianka i niezwykła nagroda. 4-kilogramowy, tradycyjny, twardy ser graviera czeka na pierwszego zawodnika, który zechce się z nim zmierzyć, czyli dobiec z nim do mety. Ser ma niepowtarzalny smak, jest produkowany lokalnie w górach, z mleka kóz i owiec, które żywią się wyłącznie wysokogórskimi ziołami (więc jednak coś rośnie w Madarze). Ostrzegam jednak, że szansę na zdobycie sera mają tylko zawodnicy biegnący na pozycji od 4 do 7, a statystyki wskazują, że stracą kilka pozycji z serem na plecach.

Dimitris Eleftheriou - zwycięzca Sfakia Sky Marathon 2023 biegnie przez Madarę

zrozumieć Madarę

Madara jest tak niezwykłym miejscem, że nie tylko chcesz tam być, ale także spróbować zrozumieć to zjawisko. Jak to możliwe, że Madara istnieje?
Jak to często bywa w przypadku wyjątkowych zjawisk, odpowiedź nie jest ani prosta, ani oczywista, a zrozumienie co najmniej niepełne. Niepewność dotyczy już samej nazwy. Wspomnieliśmy, że Madara jest najwyższym obszarem Lefka Ori, położonym powyżej 2000 m. Jednak niektóre źródła sugerują, że Madara to po prostu inna nazwa Białych Gór (Lefka Ori). Samo słowo „Madara” (gr. Μαδάρα) wywodzi się z dialektu kreteńskiego i pochodzi od słowa μαδαρός oznaczającego „odkryty, łysy, pozbawiony jakiejkolwiek roślinności”. Jeśli tak jest w istocie, to jest to bardzo stara wersja dialektu kreteńskiego, gdyż określenie Madara – jako nazwa gór – pojawia się już na weneckiej mapie Krety autorstwa Abrahama Orteliusa z 1598 roku.

Map of Crete 1598
Abraham Ortelius, Map of Crete, 1598

Wyrażenie „górska pustynia” ma również nieco przewrotny charakter. Cóż to za pustynia, skoro według statystyk roczne opady wynoszą tu ponad 2000 mm? To ogromna ilość, przewyższająca ilość opadów w miejscach uważanych za wyjątkowo wilgotne. Jak to możliwe zatem, że jest tu tak sucho? Większość tych opadów to śnieg, który zalega w górach przez pół roku, ale na tych szerokościach geograficznych nie topnieje, lecz od razu wyparowuje.

Sfakia Sky 2024 - Katsiveli Aid Station
LILOU GUY - pierwsza na mecie w kategorii kobiet, Sfakia Sky Marathon 2024, Stacja żywieniowa Katsiveli

Drugim ważnym elementem jest budowa geologiczna tych gór – są to w większości różne rodzaje wapienia, które łatwo przepuszczają wodę. Dlatego krajobraz Madary pełen jest większych lub mniejszych, bezodpływowych zagłębień w terenie, które w innych warunkach tworzyłyby górskie jeziora, ale tutaj są całkowicie suche. Dlatego Madara pełna jest jaskiń (jedna z nich o bardzo stromych ścianach znajduje się kilka metrów od naszej trasy – zalecana ostrożność około 19 km), na czele z Gourgouthakas i Jaskinią Lwa o głębokości ponad 1000 m (obie nie do końca zbadane) – najgłębsze jaskinie w Grecji.

Map
Mapa geologiczna Krety. Niebieskie fragmenty to skały wapienne, których rozmieszczenie dokładnie odpowiada regionom występowania najwyższych gór. Praktycznie całe Góry Białe zbudowane są z wapienia. Źródło: Demos Tsantilis, Crete - a Continent in an Island, Heraklion 2015

Wrażenie pustyni tworzą również temperatura i intensywność promieniowania słonecznego. W miesiącach letnich nawet wysoko w górach bywa naprawdę gorąco, praktycznie nie ma wtedy deszczu, a skały wapienne nagrzewają się znacznie bardziej niż jakikolwiek inny rodzaj gruntu. Warto też pamiętać, że Kreta jest najdalej na południe wysuniętą częścią Europy, w czerwcu w samo południe słońce znajduje się 78 stopni nad horyzontem (optycznie to prawie pion), a ze szczytu Pachnes jest bliżej Afryki niż do Aten!

Mamy więc przepis na księżycowy krajobraz górskiej pustyni. Nic dziwnego, że w tak wyjątkowym miejscu połowa gatunków roślin, które tam żyją (a jednak!) to gatunki endemiczne, czyli takie, które występują wyłącznie w Górach Białych.

Po 35 km biegu opuszczamy Madarę i biegniemy z powrotem do bardziej klasycznych regionów Krety. Teraz do mety jest już tylko z górki.

Chwila po wschodzie słońca, Madara, Lefka Ori, Kreta

droga w dół

Nieco wcześniej, na 30 kilometrze trasy, osiągamy punkt zwany Rousies, w którym w biegamy na znany nam już z podbiegu fragment trasy i tą samą ścieżką podążamy do samej mety. Jednak droga w dół i droga w górę nigdy nie jest taka sama, cokolwiek by o tam sądziła geografia i racjonalna wiedza. Mamy przed są 14 km zbiegu bez żadnych podbiegów – tylko na dół. Jeśli zostało nam nieco siły ten zbieg jest niesamowity: na początek nieco drogi szutrowej na zmianę ze ścieżką, później nieco bardziej stromy zbieg wąską doliną w kreteńskim lesie, koszmarnie kamienisty i trudny technicznie, z nieskończoną ilości zakrętów, na koniec  ponownie szutrówka, a nawet asfalt (1,2 km). Przepis na ten zbieg jest właściwie tylko jeden: jeśli kamieni jest tak dużo, nie da się ich ominąć, przeskoczyć czy zlekceważyć, najlepiej nad nimi przefrunąć. Nie zwalniać ale przyspieszyć!

Wbiegamy ponownie do Anopoli, gdzie na głównym placu wioski mamy bramę z metą zawodów. Są też dwie tawerny i wieczna chwała, że oto ukończyliśmy najbardziej niesamowite zawody w życiu. Aż do następnego razu za rok.

Uwaga: Sfakia Sky Marathon uzależnia.

Sfakia Finishers

Appendix: Historia jednego zdjęcia

Zdjęcie obok zostało zrobione 26 października 2024 r. około godziny 18:00, w wiosce Anopoli na południu Krety, podczas wydarzenia Sfakia Sky Marathon. Dla tych, którzy byli na tych zawodach, miejsce i ludzie na zdjęciu mogą być znajome, ale samo zdjęcie wydaje się całkiem zwyczajne. Bez dłuższego komentarza niewiele nam mówi. Kim więc są ci młodzi ludzie i z czego się tak cieszą?
Standardowy baner „Finisher”, często używany podczas zawodów biegowych, wskazuje, że prawdopodobnie brali udział w zawodach kilka godzin wcześniej, a sądząc po uśmiechach na twarzach, poradzili sobie całkiem dobrze. Ale powiedzieć, że są to zwycięzcy zawodów Sfakia Sky, to jak nic nie powiedzieć!
Chłopak po lewej to Marcos Peat. Właśnie wygrał Sfakia Sky Marathon z czasem 5 godzin, 28 minut i 7 sekund. Marcos ma 18 lat, ale to nie jest jego pierwszy raz w tych zawodach; brał również udział w dwóch poprzednich edycjach. W 2022 roku do mety dotarł w 8 godzin i 13 minut. Różnica między tymi wynikami jest oszałamiająca. Jednak najbardziej niezwykła jest ewolucja, jaką przeszedł Marcos. Po swoim pierwszym górskim maratonie Marcos postanowił zacząć trenować poważnie, biegał częściej i coraz szybciej. Jego postępy mogliśmy obserwować z bliska, ponieważ, mimo że ma francusko-angielskie korzenie rodzinne, przez kilka lat mieszkał na Krecie. Jego polami treningowymi były Malaxa, Meskla, Zourva, Pachnes z Anopoli i ścieżka E-4 wzdłuż południowego wybrzeża Krety. Marcos biegał również coraz szybciej w naszych lokalnych zawodach: Samaria Run, Sitia Geo Trail i Minoiko Monopati, nawet gdy czasami przesadził i skręcił kostkę na zbiegu. Pamiętam, jak powiedział kiedyś w młodzieńczej ekstazie: „Nie wyobrażam sobie już życia bez biegania”. I zaczął odważniej mierzyć się z najlepszymi. Wynik sprzed kilku dni pokazuje, że jest już najszybszy na Wyspie. A to dopiero początek jego podróży…
Najciekawsze jest jednak to, że historia, którą tu opowiadam, jest historią rodzinną. Chłopak w środku naszego zdjęcia to Leonidas — starszy brat Marcosa. Ukończył zawody na trzecim miejscu, mimo że skręcił kostkę 10 km przed metą (rodzinna tradycja?).
A dziewczyna z prawej, to Lilou — dziewczyna Leonidasa. Przebiegła linię mety po 6 godzinach i 4 minutach, tuż za swoim chłopakiem. Lilou ukończyła zawody na czwartym miejscu w klasyfikacji Open i jako pierwsza kobieta. Ona również nie jest nowicjuszką w naszych zawodach; w porównaniu do poprzedniego roku poprawiła swój wynik o 51 minut, co jest niesamowitym osiągnięciem.
Czy przy takich wynikach można się dziwić szerokim uśmiechom na twarzach naszego zwycięskiego trio?
Na koniec wróćmy do naszego zwycięzcy. Kilian Jornet wygrał swój pierwszy UTMB w wieku 20 lat. Marcos ma jeszcze dwa lata, aby osiągnąć podobny rezultat, chociaż nie jest pewne, czy będzie się rozwijał w ten sam sposób. Jest jednak niewątpliwie talentem biegowym o podobnej skali. Dzień po zawodach powiedział mi, że na razie zawiesza biegi na dłuższych dystansach i skupia się na biegach do 20 km, zgodnie ze znaną zasadą, że młodzi ludzie mają większe szanse na krótszych dystansach. Jeśli talent idzie w parze z mądrymi decyzjami, można być spokojnym o przyszłość Marcosa.

przydatne informacje

Sfakia Sky Marathon to zawody rozgrywane w ostatni weekend października, na Krecie. W 2025 roku będzie to dokładnie 25-26 października.

Miejsce startu położone jest na południowym wybrzeżu wyspy, około  70 km od miasta Chania. Do Chani można się dostać najwygodniej samolotem (wiele lotów z różnych miast Europy) lub promem z Pireusu/Aten. Czas podróży lotniczej zależy oczywiście od dystansu, prom płynie na Kretę całą noc (startuje o 21:00 a w Chani jest o 6:00).

Na Krecie nie ma linii kolejowych, transport publiczny to przede wszystkim autobusy. Jednak ilość kursów z Chani na południe wyspy jest mocno ograniczona, więc najwygodniejszym sposobem podróżowania i dostania się na start jest wynajęcie samochodu, tym bardziej, że ceny wynajmu w październiku są bardzo korzystne.

Na Krecie są niezliczone ilości hoteli, pensjonatów i kwater prywatnych.  Zawodnicy mogą wynająć kwaterę zarówno w Chani (mając samochód bez problemu można zdążyć na start) lub w rejonie miejscowości Chora Sfakion. Start zawodów Sfakia Sky jest nieco bardziej skomplikowany logistycznie. Miejsce startu – Loutro – to miejscowość, do której nie prowadzi żadna droga asfaltowa. Zawodnicy zbierają się zatem w Chora Sfakion i stamtąd prom zawozi nas do Loutro. Dlatego najwygodniejszą opcją jest wynajęcie kwatery w Chora Sfakion lub w okolicznych wioskach. Meta zawodów znajduje się w wiosce Anopoli (10 km od Chora Sfakion), a organizator zapewnia autobus z Anopoli do Chora Sfakion po zawodach.

Na Krete warto przyjechać na tydzień, a nie tylko na dwa dni zawodów. Dla biegaczy bardzo atrakcyjny będzie Wąwóz Samaria – oferuje najlepiej utrzymane ścieżki na wyspie i przepiękne widoki. Niesamowita (i całkiem inna niż trasa zawodów) jest także ścieżka prowadząca nad samym południowo-zachodnim brzegiem Krety, z Chora Sfakion do plaży Elafonisi ma ok. 80 km długości. Można przebiec dowolne jej fragmenty, choćby odcinek z Loutro na zachód do Agia Roumeli (miejsce gdzie kończy się Wąwóz Samaria).

Dla podróżników o bardziej kulturowym nastawieniu, warte polecenia jest miasto Chania – z bardzo wyraźnym weneckim klimatem, a przede wszystkim Muzeum Archeologiczne w Heraklionie, gdzie znajdują się wszystkie skarby kultury minojskiej.

Dowiedz się więcej

Oficjalna strona Sfakia Sky Marathon
Szczegółowy opis innej, bardzo ciekawej ścieżki biegowej na Krecie znajdziesz w moim eseju  Ścieżka Twoich Marzeń
Przegląd wielu innych zawodów biegowych w  przewodniku Zawody biegowe w Grecji 

Wszystkie zdjęcia: oficjalna strona Sfakia Sky Marathon.
Zdjęcie w Appendix”: Myriam Peat.
Znacznie krótsza wersja poniższego tekstu ukazała się w odcinkach na oficjalnej stronie Sfakia Sky Marathon. 

Przewijanie do góry