20 szczytów
w Białych Górach

Przygotowanie do 55 Peaks Project in Crete

17 SIERPNIA 2026 | ANOPOLI, KRETA | 14 MIN

17 SIERPNIA 2026 | ANOPOLI, KRETA | 14 MIN

20 szczytów w Białych Górach

Przygotowanie do 55 Peaks Project in Crete

Podobno w Białych Górach jest 55 szczytów wyższch niż 2000 m. Ponieważ od dawna miałem w planie przejść je wszystkie, przez ostatnie dwa dni – w ramach przygotowania kondycyjnego i logistycznego – przeszedłem 20 z nich. Mniej więcej 20, bo dokładną liczbę trudno podać. Bo czym właściwie jest szczyt?

Podobno w Białych Górach jest 55 szczytów wyższch niż 2000 m. Ponieważ od dawna miałem w planie przejść je wszystkie, przez ostatnie dwa dni – w ramach przygotowania kondycyjnego i logistycznego – przeszedłem 20 z nich. Mniej więcej 20 bo dokładną liczbę trudno podać. Bo czym właściwie jest szczyt?

Na Olimpie – gdzie idea 55 Szczytów się narodziła – sytuacja jest o tyle łatwiejsza, że szczyty umieszczone są w pasmach. Jeśli zatem przejdziemy całe pasmo do ostatniego – skrajnego szczytu większego niż 2000 m mamy pewność, że przeszliśmy także wszystkie szczyciki i kopki, które znajdują się po drodze. Na Krecie nie ma pasm górskich, wszystkie szczyty Białych Gór rozrzucone są chaotycznie na pewnej przestrzeni, a niektóre z wierzchołków większych niż 2000 m wyrastają np. na środku jakiejś kotliny. Jaka zatem musi być różnica wysokości między takim wierzchołkiem, a najwyższą przełeczą obok, aby uznać taki punkt za szczyt? Jakby nie było, przez dwa dni mojej wędrówki widziałem obok mojej trasy pełno szczytów, które z pewnością były wyższe niż 2000, a nie ma ich na żadnej mapie.

Trocharis
Trocharis (2401) po lewej i Dipli Theodori (2380) po prawej, tuż przed zachodem słońca.

Start z Anopoli

Zacząłem w Anopoli i przez wioskę Aradena i polanę Krousia kierowałem się do pierwszego szczytu – Zaranokefala. W czasie takiej próby początek jest zawsze najtrudniejszy, bo z podstawy gór trzeba wejśc na 2-tysięczny szczyt. W tym wypadku początkowa różnica wysokości wynosiłą ponad 1400 m. Później różnice wysokości między poszczególnymi szczytami nie były duże, nigdy nie przekraczały 300 m.
Do podstawy Zaranokefala prowadzi wygodna (w miarę) ścieżka. Dalej nie ma oczywiście żadnej ścieżki – posuwasz się po prostu po możliwie najkrótszej (najłatwiejszej) lini łączącej poszczególne szczyty (omijając oczywiście różne szczeliny skalne i okrągłe dziury zapadliskowe, których jest tu pełno). Podejścia i zejścia nie są też specjalnie strome, tylko dwa razy pod samymi szczytami znalazłem prawie pionowe skałki wymagające krótkiej i dosyć łatwej wspinaczki.

Rodzaj podłoża też był w większości zaskakująco łatwy. Na takiej wysokości właściwie nic nie rośnie, odpada zatem problem kłujących roślin. Jest sporo luźnych, małych kamieni, ale na podejściach nie stanowi to problemu, na zejściach natomiast mogłem w kontolowany sposób zsuwać się razem z kamieniami (bo nie było zbyt stromo). W kilku miejscach znalazłem gładkie duże płyty kamienne, o znakomitej przyczepności, po których świetnie się chodzi (oczywiście w dobrych butach) nawet jak jest nieco bardziej stromo.

Dwa wierzchołki Zaranokefali: Zaranokefala I (2129, ciemny szczyt po lewej) i Zaranokefala II (2124, w środku na pierwszym planie). W tle widoczny kształt szczytu Volakias (2117) po dugiej stronie Wąwozu Samaria. Jak widać na zdjeciu, początek przygody między 55 szczytami nie jest trudny.

Jak znaleźć te szczyty?

Ze względu na chaotyczne rozmieszcze wszystkich szczytów i ich dużą ilość, zorientowanie się w terenie nie jest łatwe, nawet dla wędrowca średnio obeznanego z miejscową onomastyką. Moją trasę miałem wgraną do zegarka i do smartfona jako ślad gpx. Posuwałem się więc po wyznaczonej linii, chociaż traktowałem ją czysto orientacyjnie, bo w terenie bardzo często szedłem równolegle do narysowanej w aplikacji trasy, żeby ominąć niebezpieczne odcinki albo małe klify. Najlepszą strategią nie jest myślenie o całej trasie, ale skupienie się tylko na następnym wierzchołku. Rozpoznanie tylko tego, najbliższego szczytu było zawsze bardzo łatwe. Dobrą decyzją okazało wcześniejsze zdefiniowanie szczytów jako punkty – zegarek wyświetla mi cały czas jaka odległość dzieli mnie od czterech najbliższych wierzchołków.  

Watch
Fenix 7 wyświetlające cztery szczyty przede mną i odległości miedzy nimi

która droga jest najlepsza?

Przez dwie kulminacje Zaranokefali, Exo Tourlui i Kentakia posuwałem się – wzdłuż południowej krawędzi gór – w kierunku Dipli Theodori (który z pewnością ma więcej niż dwa wierzchołki) i majestatycznego Trocharis. Tego dnia miałem jeszcze w planie Pachnes i Mavri Gourgoutha ale zdałem sobie sprawę, że jest już zbyt późno by dotrzeć przed nocą do schronu w Katsiveli. Nie chciałem chodzić w ciemnościach, postanowiłem zatem zrezygnować z tych dwóch najwyższych szczytów (znam je dobrze z innych wycieczek) i strawersować do znanej mi ścieżki do skrzyżowania szlaków w Rusies. I tu pojawił się klasyczny problem górski. Byłem na szczycie Trocharis, miałem przed sobą cudowne widoki we wszystkich kierunkach, widziałem dokładnie drog gruntową, która prowadzi do Mavros Charakas i trasę Sfakia Sky Marathon, tyle tylko że od tej drogi oddzielały mnie ogomne zbocza Trocharis i rodzaj pełnej czarnych dziur kotliny. Musiałbym zatem zejść głęboko w dół, aby zaraz ponownie wspiąć się nieco w górę. Postanowiłem zatem strawersować w lewo, w kierunku szczytu Gavala. Po drodze miałem jeszcze dwa mniejsze wierzchołki, była to jakby trasa okrężna, ale traciłem znacznie mnie wysokości. Ponownie okazało się, że najlepsza trasa w górach to nie jest koniecznie trasa najkrótsza. Udało mi się dotrzeć na nocleg w Katsiveli chwilę po zachodzie słońca.

woda, upał i wiatr

Katsiveli ma tę zaletę, że oprócz prymitywnego, turystycznego schronu urządzonego w dawnej szopie pasterskiej (mitato) ma wodę. A woda w tych wyjątkowo suchych górach to jest czynnik rozstrzgający o powodzeniu każdej akcji. Nie możesz zabrać jej za dużo bo jest cieżka, a cieżar zwalnia tempo marszu. Spędzasz zatem więcej czasu w drodze, potrzebujesz więcej wody i tak w nieskończoność. Musisz zatem liczyć na (nie)liczne źródła lub zostawić wcześniej własny depozyt niezbędnych płynów.
Katsiveli objawił także inną, być może największą, trudność przemieszczania sie w tych górach. Pierwszego dnia, startując z Anopoli przez wiele godzin szedłem w upale (mniej więcej do wysokości 1800 m.n.p.m.). Było około 30 st i bezchmurne niebo, co raczej nie ułatwia marszu. Drugiego dnia stratując z Katsiveli na wysokości 1900 m. n.p.m. miałem 11 stopni C i lekki wiatr, wzmagający się w ciagu dnia. Kiedy pierwszego dnia głównym problemem był upał, drugiego dnia – zimno i wiatr.

W samym środku, wydaje się najwyższy na tym zdjęciu - Trocharis (2401). Na lewo od niego Dipli Theodori (2380), drugi na prawo to Pachnes (2453). Na zdjęciu znakomicie widać drogę gruntową do Mavros Charakas, a jeśli ktoś sie dobrze przypatrzy, może zauważyć także stary trakt - kalderimi poniżej drogi. Znakomicie widać też jak duża jest różnica wysokości między szczytem Trocharis a obniżeniem poniżej i gruntową drogą.

Posuwałem się powoli poprzez długi i nieco wymagający szczyt Svourichti w kierunku trzech piramid, bardzo charakterystycznych dla północno-wschodniej cześci Lefka Ori: Mesa Soros, Grios Soros i Askifiotiko Soros. Ze względu na wzmagający się wiatr postanowiłem opuścić ostatni Soros, strawersowałem jedynie jego zbocza i skierowałem się w kierunku natępnego szczytu na mojej trasie – Pavlias.

doliny, nie szczyty

Paradoksalnie ten trawers okazał się bardzo ciekawy, powiedziałbym, że ciekawszy nawet niż szczyty. W trakcie mojej dwudniowej wyprawy zdałem sobie bowiem sprawę, że to co najbardziej interesujące w Białych Górach dzieje się w „dolinach”, a nie na szczytach. Oczywiście, szczyty zapewniają rozległe, zapierające dech w piersiach widoki, ale właściwie są dosyć łatwe. To w tych wszystkich obniżeniach miedzy szczytami są te niezliczone ilości szczelin, głębokich zapadlisk z ostrymi jak brzytwa skałami, które trzeba omijać, szukając właściwej trasy, wielkokrotnie się wracając, bo szczelina jest zbyt szeroka aby ją przeskoczyć, obniżenie terenu, w którym właściwie powinno być jezioro (ale to dolomity, więc wszelka woda wsiąka jak w gąbkę), zbyt głębokie i najlepiej obejść je wokoło. Myśle nawet, że hipotetyczna trasa omijająca wszelkie szczyty i prowadząca przez „doliny” Białych Gór byłaby trudniejsza i wymagałaby więcej czasu. A co ciekawe, niektóre z tych szczytów wygladają nie mniej okazale kiedy patrzyć na nie z podstawy, a nie z innego szczytu.

Kakovoli
Wąska grań Kakovoli (2214). Nawet z tej perspektywy najwyższy wierzchołek nie jest widoczny.

idąc po krawędzi

Za Pavlias zmienił się mój kierunek marszu na prawie dokładnie południowy, dostałem zatem silny wiatr dokładnie w plecy. Ciągle niezbyt idealna sytuacja, ale o wiele lepsza niż wiatr w twarz. Były przede mną trzy jak się okazało niezmiernie ciekwe szczyty: Gonismata – z krótka sekcją prawdziwych skał na szczycie wymagających wspinaczki oraz długi i zaskakująco wąski Kakuvoli, z nieskończoną ilością przedwierzchołków. Kakuvoli jest długi i przez to podejście niezbyt strome, ale za to po obu stronach ma bardzo strome zbocza, więc wrażenie unoszenia się w powietrzu było dojmujące. To jeden z tych szczytów, króre musisz przejść od końca do końca, nie ma drogi ucieczki na prawo czy na lewo. Cały czas miałem też niesamowity widok na potężne zagłębienie terenu po prawej stronie, ze świetnie widoczną trasą Sfakia Sky Marathon – ewidentny znak że zbliżam się do cywilizacji. Za szczytem Dochi zszedłem w doliny i prawdziwą, oznakowaną ścieżką dotarłem do Anopoli  (dzieki, Arkalos Team).

Majestatyczne Fanari (2170) i Kastro (2218). Oba wchodzą w skład zestawu 55 szczytów ale od całej reszty oddziela je duże i głebokie obniżenie więc pokonanie ich stanowi dodatkowe wyzwanie. Na horyzoncie widoczny Psiloritis (2456)

Podstawowy wniosek z mojej dwudniowej wyprawy jest nieco zaskakujący: projektu 55 Peaks on Crete nie da się zrobić! Nie dlatego, że jest to za trudne, ale dlatego, że szczytów wyższych niż 2000 m nie jest 55, ale co najmniej 100!

najbardziej niezwykłe doświadczenie

Największą zaletą takiej trasy jest z pewnością doświadczenie Madary w najbardziej zaskakujący sposób – oglądania całych tych gór z niezwykłej perspektywy, dostępnej tylko z tego typu trasy, a nie z powszechnie dostępnych ścieżek. Pachnes ze strony Zaranokefali wygląda w końcu potężnie i objawia się jako wielka góra, a nie jako niepozorny, lewdo widoczny od strony Rusies szczyt. Najbardziej nudna od strony trasy Sfakia Sky Marathon góra Kakuvoli, widziana od północy pokazuje swoje prawdziwie eksytujące oblicze, a najlepszy widok na prawie idealne piramidy – Grias Soros i Askifiotiko Soros jest z pewnością od połunia, ze szczytu Pavlias! Trzeba tylko najpierw sie na niego wspiąć.

Project 55 Peaks on Crete still in progress.

Trzy piramidy: Mesa Soros (2347, pierwszy z lewej), Grias Soros (2313, w środku) i Askifiotiko Soros (2213, po prawej). W tle za Mesa Soros widoczne dwa wierzchołki Svourichti (2356). Na prawo od Grias Soros szczyt Agio Pneuma (2262). Na pierwszym planie przed Grios Soros widoczne dwa szczyty: Pavlias (2065, z pasmem skałek na szczycie) i Goniasmata (2015, najbliżej). Widok z podejścia na Kakovoli (2214)

wiecej szczytów, więcej gór

WIĘCEJ TEKSTÓW O KRECIE

Przewijanie do góry